Opublikowany: pon, Paź 16th, 2017

Zawody, które odchodzą w niepamięć

Polski rynek XXI wieku różni się znacznie od tego sprzed stu lat. Rozwój urbanizacji, konsumpcjonizm, a przede wszystkim rozwój przemysłu spowodował, że pewne zawody przestają mieć rację bytu. Ludzie, którzy je uprawiają, wkrótce nie będą w stanie się z nich utrzymać.
Pracę ręczną zastąpiła produkcja fabryczna. Rzeczy popsute raczej wyrzucamy, niż idziemy z nimi do szewca, introligatora czy kaletnika. Ginących zawodów jest znacznie więcej. Czy jest dla nich jakaś nadzieja?

Przyłapane na odchodzeniu

3448099214_b213b3c6ff_zDo najbardziej popularnych zawodów, które odchodzą z rynku, należą: bednarz (wytwarza naczynia drewniane techniką klepkową), garncarz (wyrabia naczynia i wytwory ceramiczne), introligator (oprawia książki), rymarz (tworzył uprzęże konne, siodła i wszelkie akcesoria jeździeckie). Wkrótce trudniej będzie znaleźć dobrego szewca, kaletnika, kowala i tkacza. Już dziś praktycznie niemożliwe jest skorzystanie z usług zecera, metrampaża, wyoblarza czy kuśnierza.

Zawody te spotykaliśmy raczej na wsiach lub w małych miasteczkach. Każdy z nich ma długą historię, nierzadko sięgającą czasów średniowiecza. Mają także swoją specyfikę, zasady, jedyne w swoim rodzaju przepisy na wytworzenie lub naprawę produktów. Najlepsi z rzemieślników przekazywali tę trudną wiedzę tylko swoim potomkom. Tak tworzyły się całe rodziny rękawiczników czy lutników.

Wolimy produkcję masową?

Jeszcze parę lat temu z całą pewnością mogliśmy stwierdzić, że dla tych zawodów rzemieślniczych przyszedł koniec. Ostatnie trendy na rynku pokazują jednak, że nie jest to już takie pewne. Wraca moda na rękodzieło, manufakturę, przedmioty oryginalne, nietworzone w masowej produkcji. Konsekwencje konsumpcjonizmu i zawrotnego tempa naszych czasów sprawiają, że niektórzy z nas mają dość i tęsknią za jakąś alternatywą. Szukają innej, lepszej jakości. Coraz więcej osób uważa, że tam, gdzie jest masowość, znika jakość, smak i wartość. Produkty dostępne w sieciówkach uważają za tandetne. Chętnie wracają zatem do korzeni, śledzą z uwagą małe kariery ludowych artystów. To właśnie na wsiach ponownie odradza się rękodzieło, to tutaj znajdują oazę osoby chcące powrotu do korzeni.

19742748108_a7326ec5f8_z
Świat jest podzielony. Mimo iż większość z nas nadal będzie kupować produkty stworzone w masowej produkcji, jakiś procent ludzkości wróci do smaku domowego chleba, zechce poczekać dłużej na jedyny w swoim rodzaju dywan, buty, rękawiczki i książki.

Mniej, znaczy więcej

e7bd5d68ed2ff5841afea51c914d17c0To południe Polski staje się dziś miejscem odrodzenia sztuki rękodzielniczej. To tu znajdziemy starszych ludzi z pasją tworzących wyjątkowe wełniane dywany, biżuterię i buty. Ludzi, którzy inspirują już nie tylko etnografów i antropologów, ale także projektantów mody, designerów oraz… blogerów. Wygląda na to, że młodzi nadal potrzebują wiedzy i doświadczenia osób starszych.

Ginące zawody mogą żyć jeszcze wiele, wiele lat. Dużo w tym względzie zależy od nas. Rzemieślnicy są często pozostawieni sami sobie, ich działalność jest niedofinansowana i niedoceniana. Warto więc mówić i pisać o nich jak najwięcej. Wreszcie warto zmienić swoje nastawienie do zakupów. Czasem mniej, znaczy więcej. Jakość i oryginalność są ważniejsze od szybkiego zaspokajania potrzeb byle czym. Niedługo możemy obudzić się w świecie, w którym nikt już nie pamięta zapachu domowego chleba. Nie dopuśćmy do tego.

Comments

comments